Miesięczne archiwum: Kwiecień 2015

Co robić?!

10 lat temu odremontowywaliśmy dach w tym samym czasie wprawiliśmy również okna dachowe. Mężczyzna zajmujący się dachem przyszedł, zrobił dosyć szybko, tanio, po czym zamknął działalność.
Po nie długim czasie okna przy dużej ulewie zaczęły przeciekać. Wzywaliśmy fachowców – wina okien – mówili. Złe ułożenie dachu – mówili.
Uszczelnianie ich nic nie dało.
Po latach rodzice postanowili je wymienić.
2 dni temu przyszli fachowcy. Diagnoza?
-Nie ma po co wymieniać okien. Cały dach jest do rozbiórki. Ponieważ facet nie dał odpowietrzników deski pogniły.
Mało tego, że dach trzeba rozbierać trzeba sufit walić. Rusztowania z pewnością zniszczą podłogę, więc świeżo zrobione mieszkanie trzeba robić od podstaw.

To chyba jest jakiś zły sen! Urwać takiemu facetowi jaja to mało!

PiZS – projekt

„Czy grubo w tym wyglądam?”

To chyba najbardziej dramatyczne pytanie pojawiające się w związkach damsko-męskich.
W pewnym momencie każdy mężczyzna musi się spodziewać tego pytania ;)

Zwykle nie jesteśmy świadome jak często zupełnie czasem nieświadomie atakujemy naszych ukochanych tym pytaniem, na które NIE MA ODPOWIEDZI!

Książka „czy grubo w tym wyglądam” Jessicy Weiner uświadomiła mnie, że te słowa znaczą dużo więcej niż to, co rozumiemy. Jest to tzw. Język Tłuszczu
To język, którym posługuje się większość kobiet. To nim mówimy z przyjaciółkami, wrzeszymy na naszych facetów i każdego kto ośmieli się wtrącać.
Desperacko korzystamy z Języka Tłuszczu w każdej chwili naszego życia.

*„Czy grubo w tym wyglądam?” to zakodowane wołanie o pomoc:  „pomóżcie! Czuję się koszmarnie i beznadziejna. Coś złego dzieje się z moim życiem”.
*Może być to zaszyfrowana wiadomość – zwróć na mnie uwagę. Desperacko chcę być kochana. Pragnę uczucia.
*Próbuję się dopasować do innych „chcę być Twoją przyjaciółką, jestem taka jak ty, uwierz we mnie…zaufaj”.

Język tłuszczu pozostawia ze sobą miliony ofiar w postaci kobiet które czują się nie spełnione   we wszystkich dziedzinach życia oraz mężczyzn, którzy musza odpowiedzieć na te pytania.

To co czujemy do swojego ciała wpływa na nasze życie. Oddziałuje na zdrowie, sytuacje finansową, rodzinną, zawodową – dlatego tak ważne jest aby się akceptować. Żyjemy jednak w czasach, w których media, prasa manipulują nami. Ostro wpływają na naszą psychikę. Trudno jest więc znaleźć kobietę która w 100% się akceptuje.
Można mieć  najlepszych rodziców na świecie, kochającego partnera,, świetnych przyjaciół, osiągać same sukcesy, ale kobieta nadal będzie wierzyć, że jej wartość jako kobiety jest mierzona rozmiarem jej sukienki.

(film)

Prawda fałsz!
-nie znasz nazwiska obecnego sekretarza obrony ale potrafisz wymienić wszystkich bohaterów życia pierwsza miłość, znasz też ich zwariowane notki biograficzne… śledzisz ich na pudelku ;)
2.kiedy patrzysz na zdjęcie swojej ulubionej gwiazdy twoja pierwsza myśl to „ona wygląda super!” i druga „a ja jestem taka gruba”
3. łapiesz się na tym, że częściej niż dwa razy dziennie odpowiadasz o ostatnich podbojach miłosnych TEJ dziewczyny
4.Bez zastanowienia kupujesz najnowsze magazyny mody i robisz listę rzeczy które byś sobie zafundowała gdybyś się w nie zmieściła

5 biezace sprawy to dla ciebie tylko te o których piekna gwiazda opowiada w krajowej telewizj
6. Kolekcjonujsze zdjęcia par show biznesu potem wkladasz swoje zdjęcie obok fotografii „przyszłego męża”
7.stosujesz dużo diet o których mówią twoje ulubione aktorki w programach śniadaniowych
8. Nie założysz niczego czego nie widziałaś na stronach popularach magazynów na którejś z gwiazd
10 Wierzysz, że Twoje życie byłoby doskonałe, gdybyś miała ciało swojej ulubionej gwiazdy

Jeśli odpowiedziałyście „prawda” choćby na jedno z tych pytań najwyższy czas na interwencję w Twój świat medialnej rzeczywistości!

Wracając do tematu….

Już od wczesnego dzieciństwa uczy się nas, że dziewczynka powinna być piękna i szczupła. Logiczne? Która z nas chciałaby być gruba i brzydka? Ale w teorii brakuje najważniejszego – miliona innych rzeczy do których powinnyśmy dążyć w życiu. Nie ograniczając go do tego 1 „podstawowego” celu.

Zamartwianie się o jakikolwiek aspekt naszego wyglądu zewnętrznego – szczególnie jeśli wpływa na nasze związki i przyjaźnie – to ogromny problem.
Niektóre z nas nie nauczyły się jak komunikować jasno swoje potrzeby ciągle zamartwiamy się co sądzą o nas inni… przez co marnujemy dużo czasu na dbanie o to czy świat zewnętrzny nas akceptuje.

Jessica proponuje, by rozważyć
*ile czasu w życiu marnujemy , bo czujemy się niepewne, nieszczęśliwe i skupione na wyglądzie
*ile czasu spędzamy korzystając z życia będąc z przyjaciółmi i odkrywać w sobie nowe cechy?
*ile czasu spędzonego z przyjaciółmi poświęcamy na proszeniu ich  żeby wzmocnili naszą samoocenę, pocieszali nas…
Uświadamia czytelnika, że ludzie mogą nam bez przerwy powtarzać, że jesteśmy piękni ale to nas nie uszczęśliwi. Musimy sami dotrzeć do tego, że przecież „doskonałe” nie istnieje.

„Czy czuje się gruba?” Jessica wzywa do spojrzenia prawdzie w oczy:  wprost zadaje pytanie: czy mamy dość odchudzania się, liczenia kalorii, atakujących nas zewsząd anorektycznych modelek? Pyta, czy zadając sobie tego typu pytanie, zrzucając winę na złe samopoczucie, na przyciasne spodnie tak naprawdę nie zamiatamy pod dywan problemów?
Nakazuje wziąć swoje życie w ręce i nie pozwolić, by podziałka na wadze psuła nam kolejny dzień. Proponuje zapomnień o kilogramach i zaakceptować siebie!, zadbać o swoje uczucia, rodzinę, przyjaciół…

Wybierając temat nie chodziło mi o to, aby namówić kogoś, by przestał zwracać uwagę, na to co je.. Wiadomo bowiem, że istnieje wiele następstw zdrowotnych, wiele nie jest śmiertelnych ale są przyczynami dolegliwości niesprawności fizycznych, i które istotnie upośledzają jakość życia,

Chodziło mi bardziej o wysłuchanie poleceń Jessicy, która pisząc książkę miała na celu nie tylko zaakceptowanie siebie taką jaką się jest, ale zapobiegnięciu wielu przyczyn tego pytania tj. anoreksja, bulimia, rozsypywanie się związków i przyjaźni. Książka „Czy wyglądam w tym grubo” nie wyklucza zdrowego trybu życia. Jessica nawołuje, abyśmy zamienili słowa w czyn, zaczęli działać, np.:
*zdali sobie sprawę, że w Języku Tłuszczu nie chodzi tak naprawdę o jedzenie tłuszczu czy wagę. Chodzi o wszystko co Nas otacza, co jest w Nas – niekoniecznie zauważalne gołym okiem
*zaczęli pisać dziennik lub pamiętnik ,. Aby lepiej radzić sobie z problemem, co pomaga jasno sprecyzować myśli, a to będzie jedno z najważniejszych narzędzi w naszej skrzynce
* Pamiętali, że małe kroki prowadzą do dużych zmian
* spróbowali język tłuszczu zastąpić Językiem Miłości Własnej
*skupili się na tym kogo kochamy i jak kochamy
*Zaczęli od pokochania samych siebie!